Wywiad z posłanką K’15 Agnieszką Ścigaj

Przedstawiam wam w tym materiale wywiad mego autorstwa z posłanką ruchu Kukiz’15 Agnieszką Ścigaj. Zostały w nim poruszone tematy społeczne, polityczne i gospodarcze. Min. UE, 500+, ZUS, NFZ i wiele innych. Zachęcam do przeczytania.

 

BMJ: Dzień dobry, chciałbym zadać Pani kilka pytań, mogłaby się Pani nam przedstawić?
AŚ: Witam Serdecznie, nazywam się Agnieszka Ścigaj, Klub Parlamentarny Kukiz’15, działaczka ruchu społecznego K’15.
BMJ: Mam dla Pani kilka pytań odnośnie sytuacji społecznej i gospodarczej kraju. Jestem bardzo ciekaw pani zdania, zarówno w kwestiach bardziej złożonych, jak i kwestiach tych bardziej przyziemnych, dotyczących polskiej sceny politycznej i działań związanych z władzą. Chciałem się zapytać o program 500+, bo jak wiadomo Platforma przejęła już właściwie ten program od PiS-u i raczej nie będzie chciała wobec niego większych zmian, albo nawet go rozszerzy. Z kolei PiS na pewno chce go rozszerzać coraz bardziej. Jakie ma pani, zarówno jako osoba prywatna, jak i przedstawicielka K’15 ma zdanie na ten temat?
AŚ: Nie jest dziwne, że żadne ugrupowanie, które w tej chwili rywalizuje o przejęcie władzy, na scenie politycznej, będzie miało problem z cofnięciem tego programu, ponieważ prawa nabyte trudno jest cofnąć, ze względu na to, że są one gwarantowane ustawą, a z drugiej strony ludzie którzy otrzymują środki finansowe się do nich przyzwyczają i utożsamiają z daniem, albo zabraniem tych środków przez władzę, więc tak naprawdę mogłoby być to politycznym samobójstwem ugrupowania. Natomiast z całą pewnością miał to być program demograficzny, on się nie okazał programem demograficznym, tylko programem socjalnym. Jeśli chodzi wsparcie polskich rodzin i o wsparcie w wychowaniu dzieci, to były duże braki i tak naprawdę wiele rodzin z powodów finansowych nie decydowało się na posiadanie dzieci, albo te dzieci żyły w biednych rodzinach. Okazanie wsparcia takiej rodzinie, lub wsparcie dziecka jest zasadniczo, w ramach pomocy społecznej pożądane, niemniej jednak powinno być kryterium dochodowe i środki, które płyną na pomoc socjalną, w ramach państwa solidarnego, powinny płynąć w taki sposób, by w pierwszej kolejności zabezpieczać potrzeby osób, które sobie same w życiu nie radzą i nie potrafią pracować, oraz rzeczywiście są w trudnej sytuacji życiowej. Niestety tak nie jest, więc z całą pewnością środki, które płyną do rodzin o wysokich dochodach i tych pieniędzy nie potrzebują, są źle dystrybuowane, bo mamy na przykład osoby niepełnosprawne, żyjące poniżej minimum socjalnego i dla nich pieniędzy nie ma.
BMJ: A co Pani sądzi o pomyśle wprowadzenia 500+ w formie ulgi podatkowej?
AŚ: Zdecydowanie forma, w której nie zabiera się ludziom pieniędzy wypracowanych, czyli nie zabiera się ich w podatkach, lub w formie narzutów, jak składki, które są jak podatki, jest lepszą formą. Po pierwsze tańszą, gdyż nie trzeba rozbudowywać administracji państwa, po drugie nie demotywuje kogoś od tego, by pracować, a po trzecie dopiero w sytuacji, gdy ktoś mało zarabia, czy też mała płaci w podatkach, można by rozważyć sytuację dopłacania do dzieci. Natomiast to z czym mamy ostatnio do czynienia, czyli rozrost… Zresztą nie ostatnio, od wielu lat… Rozrost administracji jest właśnie konsekwencją tego, że nie proawadzi się reform, np. systemu pomocy społecznej, tylko się wprost dystrybuuje środki, bo to jest najprostsze i najłatwiejsze, ale niestety najdrożej to kosztuje.
BMJ: Jaka jest wg. Pani pozycja Polski na arenie międzynarodowej i jak ocenia Pani polską politykę zagraniczną?
AŚ: Z całą pewnością mało profesjonalna. Za polską politykę zagraniczną wzięły się osoby, które rzeczywiście są bardziej politykierami niż politykami. Bardziej znają się na rozgrywkach partyjnych w Polsce, aniżeli są profesjonalistami i potrafią być negocjatarami bądź też dyplomatami z wysokiej półki. {…} {…} Polityka zagraniczna to dyplomacja, umiejętność rozmowy i szukanie kompromisów, budowanie dobrego wizerunku. Niestety jest ostatnio wiele wpadek ministrów spraw zagranicznych, ale też innych reprezentantów, którzy pojawiają się poza granicami tego kraju. Spowodowało to, że rzeczywiście ten nasz wizerunek został mocno zachwiany.
BMJ: Jak Pani uważa, czy eurowybory dla ugrupowania K’15 pójdą dobrze? Czy będzie to jakaś nowa siła, która da radę coś zmienić w strukturach PE?
AŚ: Nie ukrywajmy tego, że Kukiz’15 nie ma szans mieć dużej ilości mandatów w europarlamencie. Z całą pewnością te mandaty, które by się znalazły i wydaje nam się, że znajdą się w europarlamencie, to będą osoby, które będą rzecznikami wszystkich obywateli. Polaków. Grup takich jak przedsiębiorcy, rolnicy, czy konsumenci, którzy tak naprawdę potrzebują rzecznika, w zadbaniu o ich interesy. I do tego by zreformować UE, bo taki jest nasz cel, żeby UE stała się unią ojczyzn i by dać większy głos obywatelom aniżeli biurokratom. Do tego trzeba sojuszników. W tym celu zabraliśmy się za to, by budować to partnerstwo i sojuszników z innymi ruchami antysystemowymi, które w coraz większym stopniu dochodzą do głosu, w innych państwach. Na bazie tego, że Komisja Europejska i inne instytucje niewybieralne, które często narzucają obywatelom poszczególnych państw swoją wolę, podyktowaną uprawianiem swoich własnych, partykularnych interesów.
BMJ: A co pani uważa o różnych feministycznych manifach, oraz spotkaniach, jak na przykład z 8 marca? Jak się pani do takich protestów oraz manifestowania takich poglądów ustosunkuje?
AŚ: Szczerze powiedziawszy nie bardzo śledzę manify. Dla mnie ważne są prawa kobiet i by dbać o odpowiednią pozycję, lub też możliwości rozwoju kobiet. Coraz częściej obserwuję, że różne ruch, które się tym zajmują, różne grupy feministyczne, one bardziej się skupiają na uprawianiu polityki na kobietach, aniżeli rzecznikowaniem, albo dbaniem o interesy kobiet. Wręcz przeciwnie, myślę, że czasami im szkodzą, pokazując kobiety właściwie tylko z jednej strony, że sprawy seksualności to jest priorytet i jakby to ma największe znaczenie dla kobiet. A jest wiele innych rzeczy, o które trzeba walczyć, więc nie bardzo identyfikuje się z większością ruchów feministycznych w Polsce. Natomiast dużą część życia zawodowego poświęciłam na to, żeby wyrównywać szanse kobiet, szczególnie z terenów wiejskich np. na rynku pracy.
BMJ: Jak Pani by określiła zasady członkostwa w UE? Są one korzystne, powinniśmy być w Unii, czy powinniśmy ją opuścić, czy też reformować?
AŚ: Zdecydowanie jestem zwolennikiem tego, by Polska była w UE, żeby UE trwała, ale jestem zwolennikiem jej głębokich reform, ponieważ ona od wielu, wielu lat, od momentu powstania rzeczywiście zmieniła swój charakter, nawet absolutnie daleko od wizji, myśli jakie towarzyszyły twórcom UE. Poczynając od wartości, a kończąc na tym , że rzeczywiście demokracja w UE jest zepchnięta na drugi plan. Jest bardziej biurokracja, aniżeli demokracja i tak na dobrą sprawę jest pewna gra interesów, w których niestety dominują pewne państwa, a pozostałe są traktowane bardzo przedmiotowo, raczej jako pole do interesów dla dużych państw. Zatem reformy, powrót do wartości i zdecydowanie formuła współpracy partnerskiej pomiędzy państwami UE jest konieczna.
BMJ: A jaką ma pani opinię o nowych ruchach, nowych strukturach? Na przykład Partia Biedronia i Ruch Gwiazdowskiego?
AŚ: Myślę że obserwując partię Biedronia, to raczej nie jest żaden ruch, tylko projekt pijarowy, taki który jest przygotowany dokreowany i dobrze sfinansowany. Krótko trwały i prawdopodobnie, jak poprzednio Nowoczesna ma „spuścić powietrze” z niezadowolonych wyborców Platformy Obywatelskiej, która ma korzenie w Unii Wolności i ma zgarnąć ten elektorat. Jest to pewna satelita, udająca nowość i świeżość, natomiast nie ma w tym żadnej nowości i świeżości. Może zmieniły się kolory i barwy, natomiast marketing jest ten sam. Natomiast jeśli chodzi o Pana Gwiazdowskiego, to trudno mi oceniać potencjał jaki ma do budowania siły politycznej. Z pewnością jeśli chodzi o ekonomię, to jest ekspertem i posiada pewne doświadczenie. W kwestiach finansowych, ekonomicznych. Z całą pewnością jest jakimś autorytetem dla ludzi z wolnorynkowych ruchów, natomiast pytanie czy on ma potencjał i możliwości, żeby zaistnieć realnie w obecnym układzie sił politycznych. Trudno mi to powiedzieć
BMJ: Jakby Pani oceniła działalność polityków znajdujących się w sejmie? Między innymi z Platformy, PiSu, PSL, Nowoczesnej. Jakby pani określaich działania?
AŚ: 80% tych działań, czyli bycia przez nich politykiem, to jest bardziej bycie celebrytą i zdolności, które są bardziej pielęgnowane i doskonalone, jeśli chodzi o polskich polityków, to wynikają z tego, że mają być popularni, istnieć w mediach, niż być merytoryczni i skłaniać się ku dyskusji merytorycznej. Dyskusji merytorycznej praktycznie nie ma żadnej. W sejmie proces legislacji, stanowienia prawa w Polsce, to jest farsa. Jeżeli patrzymy na parlament, to widzimy, że parlamentarzyści często nie wiedzą nad czym głosują. Mało tego. Nie uczestniczą wogóle w procesie tworzenia tego prawa, jak to powinno być. Jest to zdecydowanie bardziej aktorstwo. Bliżej temu do teatru, niż do instytucji tworzącej prawo.
BMJ: Jaki jest cel wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych?
AŚ: Związania przede wszystkim posła z jego wyborcą i stworzenia możliwości wyciągania odpowiedzialności ze sprawowanej funkcji. Możliwości tego, by poseł mógł się spotkać ze swoim wyborcą. By nie było rozmywanej odpowiedzialności za kłopoty z tworzeniem prawa. To jest główny cel i taki, żeby posłowie bardziej byli odpowiedzialni i bardziej bali się swoich wyborców, niż szefów swoich partii. {…}{…}
BMJ: A jak Pani ocenia obecny system emerytalny i opieki zdrowotnej?
AŚ: System emerytalny oparty na zastępowalności dawno już przestał się sprawdzać, z uwagi na to, że demografii nie da ma dobrej tak, jak byśmy sobie zaplanowali, także jest to po prostu fikcją. Widać to po tym, że nie ma zastępowalności pokoleń i nie ma wpływów wystarczających do ZUS-u, czyli nie ma pieniędzy bez podatków, które my zapłacimy. ZUS już nie funkcjonuje. Nie ma odwagi politycznej żadna partia, by go zreformować. Najgorsze jest to, że jak są prawa nabyte, to najtrudniej się przeprowadza reformę i widzę że młode pokolenia wchodzą w ten skostniały i źle funkcjonujący system i są skazani na to, że albo nie będą mieć tych emerytur, w takim procesie demograficznym, jaki akurat mamy, albo bardzo znikome. Jeśli chodzi o opiekę zdrowotną, to to jest druga tak branża, jedna z trudniejszych, natomiast przez lata niereformowana, system dziurawy, w którym jakiego strumienia pieniędzy byśmy nie wpompowali, to i tak będzie on uciekał.
BMJ: Czy wg, Pani zadłużenie Polski, zarówno jeśli chodzi o struktury centralne, jaki i samorządy, jest niebezpieczeństwem, czy nie ma z tym większego problemu?
AŚ: Każde zadłużenie jest niebezpieczeństwem. A może nie tyle niebezpieczeństwem, co rzeczą absolutnie moralnie naganną. Zaciąganie długów na przyszłe pokolenia przez obecnych polityków jest czymś bardzo złym, bo jak można zaciągać długi tak jak nieodpowiedzialny rodzic, który zaciąga długi na koszt swoich dzieci i wnuków, a tak się niestety dzieje. Oczywiście dążenie do zrównoważonego budżetu, jak w większości krajów europejskich jest koniecznością. Nie można relatywizować tego, że rzeczywiście zaciągamy długi po to, żeby zabezpieczać bieżące potrzeby. Długi można zaciągać na inwestycje, które potem przyniosą dochody, natomiast nie na bieżące przejadania, bo to jest prowadzące w prostej lini do bankructwa.
BMJ:Bardzo dziękuję
AŚ:Dziękuję

Źródła:

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 5.0. Na podstawie 1 głosu.
Proszę czekać...
JK