Neutralność moralna

Jednym z najpoważniejszych błędów współczesności jest przekonanie o istnieniu czegoś takiego jak neutralność moralna. Przekonanie to mylnie zakłada iż jest więcej niż jedna Prawda, podczas gdy każdy tradycyjny katolik zdaje sobie sprawę iż tylko Jezus Chrystus jest drogą i prawdą, i życiem (J 14:5).

Przeto należy rozumieć że każdy kompromis ze złem jest złem, i nie ma żadnej trzeciej drogi (Mt 7:13-14). Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5:37).

No bo w jaki sposób można być neutralnym moralnie? Wyobraźmy sobie sytuację w której jesteśmy świadkami tego jak sąsiad maltretuje swoją żonę. Nie reagując w jakikolwiek sposób (nie staniemy w jej obronie, lub nie powiadomimy o tym policji), stajemy się współwinni pobicia. Bierność wobec zła jest złem; przyzwolenie na grzech jest grzechem.

Nie opowiedzenie się za dobrem, choćby dotyczyło człowieka który uważa że opowiada się za czymś poza dobrem i złem, jest równoznaczne z opowiedzeniem się po stronie zła. A ten kto w Prawdzie nie żyje, żyje przeciwko Prawdzie (Łk 11:23), dlatego też dyskusja z taką osobą jest raczej skazana na porażkę – wszak ateiści, ludzie głęboko wierzący w nieistnienie Boga (a więc będący przeciwko Niemu), uznający za prawdę absurdalną teorię że wszystko powstało z niczego, sami siebie skazują na błądzenie w świecie nierzeczywistym, i to właśnie jest źródłem wątpliwej możliwości wzajemnego porozumienia się. Koniec końców obaj natrafią na grunt, podstawę; człowiek żyjący w Prawdzie po prostu nie dogada się z człowiekiem nieżyjącym w Prawdzie, gdyż ten drugi żyje przeciwko Prawdzie1.

Konsekwencją wyznawania neutralności moralnej może być pacyfizm – herezja polegająca na sprzeciwie wobec jakichkolwiek wojen, w tym sprawiedliwych. Powinno się nawracać pogan, a jeśli nie ma innego wyjścia – państwo katolickie stara się przejąć ziemię pogańską siłą w celu ratowania np. ludzi składanych w ofierze bożkom. Gdyby kierować się pacyfizmem, ratowanie ludzi za pomocą wspaniałych wypraw krzyżowych musielibyśmy uznać za coś niedobrego, co przecież byłoby hańbą i absurdem.

Gdyby istniało coś takiego jak moralna skrajność, należałoby stwierdzić iż spośród trzech osób: człowieka który ukradł dziesięć rzeczy, człowieka który ukradł pięć rzeczy, i człowieka który niczego nie ukradł, ten drugi jest wzorem, pozostali dwaj zaś postąpili źle.

Relatywistów rozpoznać można po używaniu sformułowań jakie same w sobie nie mają sensu: ultraprawica, turbokatolicyzm, albo skrajny konserwatyzm. Takie rzeczy nie istnieją, albowiem nie można być zbyt dobrym, skrajnie normalnym, przesadnie prawdziwym.

Stąd też ma szczera deklaracja: jestem fundamentalistą gdyż podstawy (fundamenty) cywilizacji łacińskiej uważam za jedynie słuszne; jestem radykałem ponieważ odwołuję się do korzeni (z łac. radix oznacza korzeń); i jestem tak prawicowy że za mną jest już tylko ściana, a taką przynajmniej mam nadzieję.

Na koniec pozwolę sobie zacytować dialog z pewnego, protestanckiego co prawda, filmu (The Board’, 2008), w którym pan Pamięć wypomina człowiekowi iż ten zabrał z firmy długopisy, zatrzymał sobie resztę którą wydał mu automat, oraz dopuścił się drobnego oszustwa w zeznaniu podatkowym.
– Może w przeszłości wzięliśmy parę rzeczy, ale to nie czyni z nas złodzieja.
– Ile morderstw musisz popełnić by być mordercą?
Odpowiedziała mu cisza.

——————————————–

1gdyby prawdy nie było, zdanie nie ma prawdy musiałoby być prawdziwe, a to jest paradoksem

 

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 5.0. Na podstawie 2 głosów.
Proszę czekać...
Monarchista
Tradycyjny (czyli prawdziwy, 'przedsoborowy') rzymsko-katolik, monarchista, strażnik cywilizacji łacińskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *