Surowy jak Judasz

Szanowni Państwo,
przedstawię fragment z życia Apostołów, zapisany przez mistyczkę Marię Valtortę. Jest to bardzo interesujący moment, dotyczący postrzegania świata przez Judasza.

Rzecz dzieje się w drugim roku działalności publicznej, niedługo po nawróceniu Marii Magdaleny w słynnej scenie przy myciu nóg Chrystusa włosami i łzami.
„Poemat Boga-Człowieka” liczy sobie jakieś cztery i pół tysiąca stron typowej książki, został w całości wydany przez wydawnictwo Vox Domini, inne wersje, niż tego wydawnictwa mogą być skrótami, albo wyborami, tylko to wydanie jest kompletne, z tego, co się orientuję. Nikt nie musi kupować wszystkich tomów od razu, wystarczy jedna dowolna książka – jakakolwiek z tego kompletu kupiona gdziekolwiek, ale – gdyby ktoś chciał, to odnośnik do tego wydania mamy tutaj:

M. Valtorta – Poemat Boga-Człowieka – komplet

Całość została udostępniona w internecie, zatem mówimy o fragmencie tutaj umieszczonym:
http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-106.html

…Wieś znika w nocy pogodnej, lecz na razie bezksiężycowej. Jedynie lekka poświata gwiazd sprawia, że ukazują się ciemne skupiska drzew i białe – domów. Nic więcej. Nocne ptaki latają w swych nocnych lotach wokół domu Zuzanny, w pogoni za owadami. Ocierają się też o osoby siedzące na tarasie wokół lampy, która rzuca lekkie żółtawe światło na twarze osób zgromadzonych wokół Jezusa. Marta, która musi się bardzo bać nietoperzy, krzyczy, gdy tylko któryś ją muska. Jezus zajmuje się ćmami, przyciąganymi przez [światło] lampy. Swą smukłą dłonią usiłuje je od niej odgonić.
«To całkowicie głupie istoty, tak jedne, jak i drugie – odzywa się Tomasz. – Pierwsze biorą nas za muchy, drugie lampę uznają za słońce i palą się w niej. Nie mają nawet cienia mózgu.»
«To zwierzęta. Chcesz, żeby myślały?» – pyta Iskariota.
«Nie. Chciałbym, żeby miały chociaż instynkt.»
«Nie mają czasu go zdobyć. Mówię o ćmach, bo po pierwszej próbie są martwe. Instynkt budzi się i rozwija po pierwszych bolesnych doświadczeniach» – tłumaczy Jakub, syn Alfeusza.
«A nietoperze? One powinny go mieć, bo żyją przez lata, a są głupie, o!» – mówi Tomasz.
«Nie, Tomaszu, nie bardziej niż ludzie. Nawet ludzie wydają się często głupsi od nietoperzy. Wzlatują czy raczej fruwają jak pijani wokół rzeczy, które wywołują jedynie cierpienie. Oto Mój brat, poruszając płaszczem, uderzył jednego nietoperza. Daj Mi go» – mówi Jezus.
Jakub, syn Zebedeusza, do stóp którego upadł nietoperz i teraz ogłuszony porusza się niezdarnie, bierze go dwoma palcami za jedno z membranowych skrzydeł, jakby to była brudna szmata, i unosząc go w powietrzu, kładzie go na kolana Jezusa.
«Oto nieroztropny… Zostawcie go, a zobaczycie, że pozbiera siły, ale się nie poprawi.»
«To szczególne ocalenie, Nauczycielu. Ja bym go zabił» – mówi Iskariota.
«Nie. Po co? On też ma życie i zależy mu na nim» – mówi Jezus.
«Nie można tego powiedzieć. Albo nie wie, że je ma, albo mu na nim nie zależy. Wystawia je na niebezpieczeństwo!»
«O! Judaszu! Judaszu! Jakże byłbyś surowy wobec grzeszników, wobec ludzi! Nawet ludzie wiedzą, że mają jedno i jedyne życie, a nie wahają się narażać na niebezpieczeństwo i jednego, i drugiego…»
«Mamy życie jedno i drugie?»
«Życie ciała i ducha, wiesz o tym.»
«Ach! Sądziłem, że czynisz aluzję do reinkarnacji. Niektórzy w nią wierzą.»
«Nie ma reinkarnacji, lecz dwie [formy] życia. A jednak człowiek wystawia na niebezpieczeństwo obydwie. Gdybyś był Bogiem, jak osądziłbyś człowieka, który jest wyposażony w rozum i w dodatku w instynkt?»
«Surowo… chyba że chodziłoby o ludzi intelektualnie ograniczonych.»
«Nie wziąłbyś pod uwagę okoliczności, które czynią szalonym duchowo?»
«Nie brałbym tego pod uwagę.»
«W takim razie nie miałbyś litości nad kimś, kto zna Boga i Prawo, a pomimo to grzeszy.»
«Nie miałbym litości, bo człowiek musi umieć postępować.»
«Powinien.»
«Musi, Nauczycielu. To wstyd nie do wybaczenia, żeby osoba dorosła wpadała w pewne grzechy – tym bardziej że żadna siła nie popycha w nie.»
«Jakie to grzechy, według ciebie?»
«Przede wszystkim zmysłowe. To nieuleczalna degradacja…»
Maria z Magdali spuszcza głowę. Judasz mówi dalej:
«…to zniszczenie nawet dla drugich, bo ciało nieczystych wydziela rodzaj kwasu, który mąci także najczystszych i prowadzi do naśladowania…»
Kiedy Magdalena coraz bardziej spuszcza głowę, Piotr mówi:
«Ojej! Nie bądź taki surowy. Pierwszą, która dopuściła się tego niewybaczalnego występku, była Ewa. I chyba mi nie powiesz, że była zepsuta przez nieczysty kwas wydzielany przez jakiegoś rozpustnika. Zresztą wiedz, że co się mnie tyczy, nie odczuwam żadnego zamętu, nawet jeśli siedzę obok kogoś rozwiązłego. To jego sprawa…»
«Sąsiedztwo zawsze kala. Jeśli nie ciało, to duszę, a to jeszcze gorsze.»
«Wydajesz mi się faryzeuszem! Ale wybacz mi, w takim razie trzeba by się zamknąć w kryształowej wieży i pozostawać tam, w zamknięciu.»
«I nie sądź, Szymonie, że to by ci się na coś przydało. To w samotności znajdują się pokusy najbardziej przejmujące trwogą» – odzywa się Zelota.
«No, dobrze! Zostałyby sny. Nic złego…» – mówi Piotr.
«Nic złego? A czy nie wiesz, że pokusa wpływa na wyobraźnię i popycha ją ku poszukiwaniu jakiegoś sposobu zaspokojenia zewu instynktu? Ten sposób otwiera drogę wydoskonalenia się w grzechu, w którym zmysłowość łączy się z myślą» – mówi Iskariota.
«Nic o tym nie wiem, drogi Judaszu. To być może dlatego, że nigdy nie rozmyślałem nad pewnymi sprawami. Widzę, że daleko odeszliśmy od nietoperzy… i dobrze, że ty nie jesteś Bogiem. Inaczej, z twą surowością, zostałbyś sam w Raju. Co na to powiesz, Nauczycielu?»
«Powiem, że jest dobrze nie być zbyt bezwzględnym. Aniołowie Pana słyszą słowa ludzi i zapisują je w wiecznych księgach, i mogłoby być nieprzyjemne usłyszeć pewnego dnia: “Niech ci się stanie tak, jak osądzałeś”. Mówię, że Bóg Mnie wysłał, bo chce przebaczyć wszystkie winy, z których człowiek się nawraca. Bóg wie, jak człowiek jest słaby z powodu szatana. Judaszu, odpowiedz Mi, czy uznajesz, że szatan może posiąść duszę do tego stopnia, że wpływa na nią przymusem, co pomniejsza jej grzech w oczach Boga?»
«Nie. Nie przyjmuję tego. Szatan może zaatakować jedynie sferę niższą.»
«Ależ ty bluźnisz, Judaszu, synu Szymona!» – mówią niemal równocześnie Zelota i Bartłomiej.
«Dlaczego? W czym?»
«Zaprzeczasz Bogu i Pismu. Tam czytamy, że Lucyfer atakuje też sferę najwyższą, a Bóg, przez usta Swego Słowa powiedział nam to nieskończoną ilość razy» – odpowiada Bartłomiej.
«Powiedziano też, że człowiek posiada wolną wolę. Oznacza to, że wolności ludzkiej myśli i uczucia szatan nie może pogwałcić. Także Bóg tego nie czyni.»
«Bóg nie, On bowiem jest Ładem i Uczciwością, lecz szatan – tak, on bowiem jest Nieporządkiem i Nienawiścią» – odpowiada Zelota.
«Nienawiść nie jest uczuciem sprzecznym z Uczciwością, źle mówisz» [– zaprzecza Judasz.]
«Dobrze mówię. Bóg jest Uczciwością. Nie uchybia więc słowu, jakie dał o pozostawieniu człowiekowi wolności działania. Demon zaś nie obiecywał człowiekowi wolnej woli [i jej nie daje]. Zatem nie kłamie temu słowu, [nie jest więc nieuczciwy]. Prawdą jednak jest, że jest Nienawiścią. Z tego powodu zamierza się na Boga i na człowieka. Atakuje, napadając na wolność intelektualną człowieka bardziej niż na ciało. Doprowadza wolność myśli do zniewolenia, do opętań, z powodu których człowiek czyni rzeczy, których by nie uczynił, gdyby był wyzwolony od szatana» – podtrzymuje [swe zdanie] Zelota.
«Nie przyjmuję tego» [– odzywa się Judasz.]
«A opętani? Zaprzeczasz temu, co oczywiste!» – krzyczy Juda Tadeusz.
«Opętani są głusi lub niemi, lub szaleni, ale nie rozpustni» [– tłumaczy Judasz Iskariota.]
«Myślisz tylko o tym grzechu!» – stwierdza ironicznie Tomasz.
[Judasz odpowiada mu:]
«Bo jest najbardziej powszechny i najbardziej upodlający.»
«Ach! Sądziłem, że to ten, który znasz najlepiej» – mówi Tomasz ze śmiechem.
Judasz wypręża się, chcąc zareagować. Potem opanowuje się i schodzi ze schodów. Oddala się w pola. Cisza… Andrzej mówi:
«Jego myśl nie jest całkowicie fałszywa. Można by powiedzieć, że szatan posługuje się swą władzą, [jaką może mieć] nad zmysłami: nad oczami, słuchem, mową i nad mózgiem. Jak zatem, Nauczycielu, wyjaśnić pewne formy nikczemności? Być może nie są opętaniami? Na przykład pewien Doras?…»
«Pewien Doras, jak mówisz, aby nie uchybić miłości… i Bóg niech ci za to da nagrodę… albo też jakaś Maria, bo o niej myślimy po jasnych i sprzecznych z miłością uwagach Judasza… i ona, i wszyscy inni byli całkowicie opętani przez szatana, który rozszerza swą potęgę na trzy sfery człowieka. Są to opętania najbardziej tyrańskie i najsubtelniejsze. Wyzwalają się z nich jedynie ci, którzy są jeszcze na tyle mało zniszczeni w swym duchu, żeby umieć pojąć zaproszenie do Światła. Doras nie był rozwiązły, a mimo to nie potrafił przyjść do Wyzwoliciela. W tym tkwi różnica. Co do lunatyków, niemych, głuchych, ślepych z powodu działania demona, to krewni usiłują przyprowadzić ich do Mnie i myślą o tym. U opętanych duchowo to [najpierw] sam ich duch usiłuje odnaleźć wolność. Z tego powodu, prócz uwolnienia, otrzymują też przebaczenie, gdyż ich wola rozpoczęła uwalnianie się spod władzy demona.
A teraz chodźmy odpocząć. Mario, ty wiesz, co oznacza być pochwyconym, módl się więc za tych, którzy co jakiś czas poddają się działaniu Nieprzyjaciela, popełniając grzech i zadając cierpienie.»
«Tak, mój Nauczycielu. I bez urazy.»
«Pokój wszystkim. Pozostawmy tu przyczynę tylu dyskusji. Ciemności z ciemnościami, na zewnątrz, w nocy… A my wejdźmy, żeby spać pod okiem aniołów» [– mówi Jezus.]
Układa na ławce nietoperza, który wykonuje pierwsze próby lotu, i odchodzi z apostołami do górnej izby, a niewiasty wraz z właścicielami domu idą na dół.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 4.2. From 5 votes.
Proszę czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *