Pomoc bliźniemu

W ostatnich latach niezwykle głośno zrobiło się o imigrantach z krajów arabskich, szczególnie po gwałtownym wzroście strumienia ludzi napierającego na europejskie granice południowe. Sytuacja jest o tyle problematyczna, że panuje wokół tej kwestii wielki zamęt. Wyjątkowo donośne są zwłaszcza nawoływania do tzw. przyjmowania uchodźców, podnoszone w mediach przez różne osoby jako „oczywisty obowiązek moralny każdego współczesnego europejczyka”. Co zaskakujące tego typu głosy można usłyszeć również ze strony niektórych przedstawicieli Kościoła Katolickiego. Wielu uważa, że tzw. przyjmowanie uchodźców jest jak najbardziej słuszne moralnie, a Chrześcijanie są wręcz do tego zobowiązani, gdyż Ewangelia pełna jest wskazówek promujących postawę miłosierdzia względem bliźniego. Sztandarowym przykładem jest tu ewangeliczna przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, która wydaje się bezpośrednio wskazywać na to, że Chrześcijanie nie tylko nie powinni oponować, ale wręcz cieszyć się z możliwości przyjmowania wszelkich uchodźców. Jest to nie tylko dalekie od prawdy, ale przede wszystkim jest to rodzaj niegodziwego szantażu moralnego, tym bardziej nikczemnego i podstępnego, że na pierwszy rzut oka wydaje się słuszny i oczywisty.

Pojawia się więc pytanie na czym powinna polegać prawdziwie chrześcijańska, sprawiedliwa pomoc dla bliźniego w potrzebie? Najkrócej mówiąc pomoc bliźniemu powinna być dobrowolna, a więc wypływająca z pragnienia serca, a nie przymusowa czyli wynikająca z braku alternatywy. Gdyby rację mieli zwolennicy tzw. przyjmowania uchodźców wówczas przypowieść o miłosiernym Samarytaninie trzeba by znacząco zmienić. Samarytanin powinien bowiem nie udzielić żadnej pomocy samodzielnie, ale natychmiast udać się do wójta najbliższej wsi i przekonać go do tego, by przekazał część pieniędzy zebranych od swoich mieszkańców na pomoc dla rannej osoby. I to nie tylko pomoc jednorazową, jak w oryginalnej przypowieści ale wieloletnią zapomogę połączoną z przywilejami takimi jak np. darmowy pokój i przyodzienie na czas nieokreślony oraz szykany dla wszystkich, którzy publicznie będą kwestionować godziwość takich rozwiązań. A na finiszu nasz dzielny Samarytanin powinien domagać się usunięcia z przestrzeni publicznej wszelkich symboli religijnych, bo mogą zasmucić przybysza.

Jak widać poprawna politycznie wersja przypowieści jest tak daleka od oryginału, że chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest bardzo daleka od postawy Chrystusowej. Przymuszanie do udzielania pomocy i to od razu całych społeczności a nawet narodów jest nie tylko niesprawiedliwe, ale przecież uderza również w tych ludzi, którzy mogą się znajdować w równie złej sytuacji materialnej i życiowej, a od których wymaga się by podobnie jak pozostali wzięli sobie na utrzymanie przybyszów. Jeśli ktoś na prawdę chciałby pomóc potrzebującym powinien więc sam tej pomocy udzielić, a nie wykorzystywać aparat przymusu fiskalnego do tego, by narzucić ten obowiązek wszystkim swoim rodakom (a potem jeszcze uważać się za wielkiego dobroczyńcę ludzkości!).

Warto również zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy, którego nie-chrześcijanie chyba w ogóle nie rozumieją. Otóż celem życia nie jest jedynie pełna micha i ciepły kąt. Te sprawy są ważne, ale wcale nie najważniejsze. Celem nadrzędnym jest bowiem zbawienie duszy. Chrześcijanie powinni wierzyć w prymat spraw duchowych nad cielesnymi, choć oczywiście o tych drugich nie powinni zapominać. Dlatego właśnie postawą właściwą względem uchodźców jest traktowanie ich (naturalnie w rozsądnych granicach) tak samo jak mieszkańców danego kraju. Nie gorzej, ale i nie lepiej. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego! Dlatego właśnie jestem niezwykle dumny z wyjątkowej mądrości naszego narodu względem imigrantów ze wschodu. W Polsce bowiem przyjęto, uwzględniając różnice w ilości ludzkości, podobną ilość imigrantów co w ostatnich latach w Niemczech. Chodzi oczywiście o Ukraińców. I w przeciwieństwie do Niemiec nie ma ani zamachów, ani rozbojów i napadów, ani stref no-go, ani napięć społecznych, ani braku integracji. Dlaczego? Wbrew pozorom nie chodzi tylko o to, że Ukraińcy szybko się uczą języka i mają podobną kulturę. Ukraińcy już nie raz pokazali, że mimo licznych podobieństw potrafią się nie tylko izolować, ale również zachowywać wrogo i agresywnie względem Polaków. Gdyby Polska dała Ukraińcom takie same przywileje jak Niemcy swoim imigrantom to też byśmy mieli dzielnice imigrantów, którzy ostentacyjnie odcinają się od gospodarzy i szybko tracą szacunek dla tych, którzy muszą na nich zasuwać. Ponieważ jednak Polacy traktują imigrantów po chrześcijańsku, nawet jeśli sami tego sobie nie uświadamiają, to Ukraińcy zamiast byczyć się latami na koszt podatnika idą do pracy i nie tylko szybko się dzięki temu integrują, ale dodatkowo stając na własnych nogach budują swoją samodzielność życiową i dokładają się do wspólnego dobrobytu. Jest to wspaniały przykład, że poprawnie rozumiana Ewangelia nie tylko się nie przedawniła, ale stanowi źródło niezwykle rozsądnych porad życiowych nawet w tak trudnych zagadnieniach jak fale imigrantów z biednych krajów.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 5.0. Na podstawie 3 głosów.
Proszę czekać...

Komentarze

  1. Cóż, autor podszedł do sprawy logicznie, opierając się na ciekawych, bardzo obrazowych przykładach. Niestety świat, społeczeństwa nie kierują się logiką a wierzeniami, dogmatami i prostymi schematami. Miejsce na inwencję pozostawia się jedynie w sztuce a nie w życiu codziennym. Stąd przechodzą takie nadużycia czy wręcz karygodne oszustwa – sterowanie rzeczywistością, tworzenie kolejnych dogmatów, w które nikt nie zwątpi (przynajmniej na forum publicznym).

    Logika jest piękna, często w dzisiejszym świecie odświeżająca, ale niestety zupełnie bezużyteczna/bezwartościowa a na forum publicznym wręcz tępiona. Myślący obywatel to gorszy, trudniejszy obywatel…

    Brak ocen.
    Proszę czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *