Impeachment, zraniony Trump i pułapki…

A w Ameryce ciągle bałagan i przepychanki, najogólniej mówiąc Demokraci ciągle nie mogą poradzić sobie ze zwycięstwem Trumpa w 2016 r. podejmując działania do pozbawienia go z prezydentury, bądź co najmniej zniszczenia, zablokowania jego szans w nadchodzących przyszłorocznych wyborach prezydenckich. W amerykańskiej polityce wrze, widzimy trzęsienie struktur pieczołowicie przez dekady budowanych przez globalistów. Ku zaskoczeniu elit Deep State na scenę tracącego siły supermocarstwa wdrapał się populistyczny intruz, uzurpator, człowiek biznesu i telewizji wbijając się w ład globalistycznej piramidy jak kij w mrowisko. Teraz pozostaje pytanie: czy swoimi skromnymi siłami organizując zwolenników  wokół zagrożeń dla wartości starej zagrożonej cywilizacji, będzie w stanie cofnąć globalistyczny zegar, czy też zostanie rozniesiony, posiekany wskazówkami tegoż zegara? Kontrolowana przez Demokratów Izba Reprezentantów Kongresu przegłosowała dwa artykuły impeachmentu przeciwko prezydentowi Trumpowi, jednak nie przesłała ich do Senatu. Również nie wyłoniła ze swego grona dwóch menedżerów, którzy następnie przedstawiliby zarzuty w Senacie podczas swoistego procesu sądowego. Spiker Izby Reprezentantów, kongresmenka z San Francisco Nancy Pelosi, która w takim pośpiechu i przy ścisłej partyjnej kontroli pchała proces impeachmentu raptem wyhamowała. 

Komentatorzy oskarżają Pelosi o próbę kontrolowania i kierowania również przebiegiem impeachmentu również w Senacie, do czego nie ma prawa. Inni sądzą, że chciałaby nawet doczekać wyników (cały rok!) wyborów do Senatu licząc na odzyskanie i tam pełnej kontroli przez Demokratów. Wówczas nawet gdyby Trump zdołał utrzymać prezydenturę w drugiej kadencji, Demokraci mogliby wreszcie odsunąć go od władzy. Demokraci sugerują również, że jeśli dojdzie do przesłuchania byłego doradcy Białego Domu Dona McGahn to być może po uzyskaniu nowych informacji mogą przeprowadzić następny impeachment Trumpa (!). Przypomnijmy, że poprzednio Pelosi nie była entuzjastką impeachmentu, jednak chcąc zachować kontrolę nad partyjnymi radykałami stanęła na ich czele.

Rzeczywiście Demokraci są bardzo kreatywni i lider demokratycznej mniejszości w Senacie Chuck Schumer oznajmił, że domaga się aby sprawujący tam pełną kontrolę Republikanie powołali do przesłuchań kilku dodatkowych świadków, współpracowników Trumpa. Prezydent ma prawo blokować zeznania swoich współpracowników w ramach konstytucyjnego rozdziału władzy (tu) wykonawczej od ustawodawczej, przez odwołanie się do wyższej  instancji sądowej. 

Tak postępowało wielu prezydentów, jak np. Barack Hussein Obama, który osłaniał szefa swojego DOJ  (Eric Holder) blokując jego przesłuchanie w sprawie idiotycznego planu wyposażenia w nowoczesną broń meksykańskich gangów (!). Jakoś cicho jest o skandalach i aferach administracji Obamy związanych z użyciem policji skarbowej do wyciszenia rosnącego obywatelskiego ruchu oporu (Tea Party). Równie skandaliczna afera z nieudzieleniem pomocy (później zamordowanym) czterem amerykańskim żołnierzom w libijskim Benghazi i wmawianie Amerykanom, że powodem tego ataku na amerykańską placówkę był jakiś filmik o proroku, a nie operacja przesyłania broni rebeliantom przeciwko Asadowi w Syrii.

Wróćmy do podstaw i przypomnijmy, że w 100-osobowym Senacie Republikanie mają 53 szable, Demokraci 45 + 2 niezależni (powiązani z Demokratami). Czyli, aby skazać i usunąć Trumpa Demokraci musieli by pozyskać aż 20 Republikanów (potrzeba ⅔ głosów). Natomiast Demokraci mają wyraźną przewagę w Izbie Reprezentantów (233), a Republikanie jedynie 197 +1, obecnie Kongres ma 431 członków (pełnia 435), czyli większość to 216 szabel. Demokraci przeciągając gry z impeachmentem jednak stwarzają stan zagrożenia dla swoich kongresmenów w dystryktach w których w poprzednich wyborach wygrał Trump powiedzmy o 4-6 punktów. Oblicza się, że zagrożonych jest ok. 31 demokratów, zaś żeby odzyskać większość Republikanie potrzebują jedynie 19 zwycięstw.

Dla Demokratów niebezpieczeństwo leży w tym, że zniszczenie Trumpa nie należy do łatwych zadań. Nie mogą posłużyć się swoją tradycyjną bronią, po prostu wylansować i podpompować medialnie wybranego Republikanina (w przeszłości Romney, czy McCain) i następnie również zniszczyć go przy pomocy tych samych mediów. Nie stworzyli Trumpa, więc nie potrafią go zniszczyć, stąd ten cały impeachment, czyli kara bez zbrodni. 

Putin ostatnio powiedział, że Demokraci przegrali wybory i stąd ten rozpaczliwy impeachment. Tak Kongres jak i Trump niedawno nałożyli sankcje na firmy budujące North Stream II, co jest uderzeniem w Putina. Pamiętamy, że to Obama miał pozyskać, oswoić Putina nawet przez skasowanie Tarczy Antyrakietowej w Polsce. To za jego kadencji Putin zajął Krym i rozpętał  agresję na Ukrainę. Obama nie zdecydował się na posłanie Ukraińcom pocisków przeciwczołgowych, co jednak zrobił właśnie Trump. Tuż przed wyborami na drugą kadencję (2012) Obama obiecał Miedwiediewowi: “Przekaż Władimirowi, że po wyborach będę bardziej elastyczny”. I teraz Demokraci idą w zaparte i mówią, że to Trump jest człowiekiem Putina (?).

Demokraci w cieniu impeachmentu próbują wyłonić swojego kandydata, który w przyszłym roku stanąłby w szranki walcząc o prezydenturę z Trumpem. Kilka dni temu miała miejsce szósta już debata kandydatów, która zgromadziła najmniejszą dotąd widownię (ok. 6 mln). Wśród kandydatów nie ma rewelacji, prawie sami milionerzy (oprócz mera geja Pete) udający, że reprezentują interesy najuboższych ludzi. Lewacy ukrywają przed swoimi owieczkami, że tak naprawdę ich pierwszą i największą miłością są forsa i władza. W ciągu paru dni dwóch miliarderów Michael Bloomberg i Tom Steyer (obydwaj pochodzenia żydowskiego) przepuścili na polityczne ogłoszenia ok. $200 mln, a biedni, dalej klepią biedę…

Czterech Demokratów z Kongresu zniesmaczonych procedowanym ipeachmentem  już ogłosiło zamiar przejścia do Republikanów: Jack Layton z Michigan, Christina Clark z Washington, Gordon Campbell z Kalifornii i Kareem Jabari z Nowego Jorku. Kilka dni wcześniej Trump spotkał się z kongresmenem  Jeff Van Drew z Nowego Jorku który oznajmił, że przenosi się do Republikanów. 

Pomijając impeachment, Trump i jego wyborcy nie mogą ostatnio narzekać, wreszcie przeszła nowa umowa o handlu między US, Kanadą i Meksykiem (zastąpiła NAFTĘ), uchwalono i zaaprobowano nowy budżet (więc nie będzie o niego walki) zawierający $1,3 mld na graniczny mur. Jednak aby uniknąć otwierania nowego frontu Trump podłożył się Demokratom (ma więc rozdęty budżet). Kongres zatwierdził też utworzenie nowego rodzaju sił zbrojnych: Siły Kosmiczne USA, powstało wstępne porozumienie w wojnie celnej z Chinami. Rozszerzono prawa do urlopu macierzyńskiego dla pracowników rządowych. Senat zatwierdził 50 nowych sędziów apelacyjnych. Trzeba przyznać, że Trump na polu wymiany kadry sądowniczej porównawczo ma ogromne osiągnięcia, nominował już ok. 47% sędziów federalnych, co będzie miało wielkie znaczenie w przyszłości, nawet gdyby Trump nie uzyskał drugiej kadencji (lewactwo robi swoją rewolucję również przez sądy). 

Najnowszy sondaż opinii Rasmussen Reports podaje, że 48% prawdopodobnych wyborców popiera działania Trumpa, ale 51% jest przeciwnego zdania. W ciągu 48 godzin po impeachmencie komitet wyborczy Trumpa zebrał $10 mln, prezydent posiada silne poparcie wśród swoich zwolenników.

Tak więc Demokraci chcieli by przesłuchać obok McGahn oraz szefa sztabu Białego Domu, którym jest Mick Mulvaney i byłego doradcę d/s bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona (neocon, syjonista). Obserwatorzy  sądzą, że te żądania przesłuchań zgłaszane przez Schumera powiązane są z taktyką tymczasowego wstrzymania przesłania artykułów impeachmentu do Senatu. Przypomnijmy, że swoją listę świadków do przesłuchania miał również prezydent Trump, na niej byli Joe i Hunter Biden, oraz tajemniczy whistleblower, o którym pisałem poprzednio. Trump jednak odpuścił po namowie lidera Republikańskiej większości w Senacie (Mitch McConnell).  O tym czy Don McGahn będzie musiał zeznawać zdecyduje sąd 3-go stycznia.

Na korzyść Trumpa przemawia stan gospodarki, pełne zatrudnienie (ok. 3,5%), aż 34% ankietowanych (najwięcej w ciągu 3 ostatnich dekad) oceniło, że rok 2019 był dla nich wyjątkowo dobry. Również 40% Amerykanów patrzy optymistycznie na  sytuację w następnym 2020 roku (ale 23% uważa, że będzie gorzej). Procent Amerykanów, którzy spodziewają się recesji w następnym roku spadł z 33% (poprzedni rok) do 28% w tym roku. Giełda poszybowała na nowe wyżyny do ponad 28,500 punktów,  Super Saturday przed świętami był dniem w którym Amerykanie najwięcej wydali (w historii) na zakupy, ponad $34,4 mld(!). Największe firmy, które najbardziej skorzystały w tym dniu to Walmart, Amazon, Costco i Target. 

Największym politycznym blokiem udzielającym poparcia Trumpowi są biali ewangeliczni protestanci u których prezydent ma 80% poparcia, są bardziej syjonistyczni od Żydów. Trump wystąpi 3 stycznia  w Miami na wiecu “Ewangelicy dla Trumpa”.

Na początku 2020 r. Trump ma gościć premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona (ten to ma korzenie, jeden z dziadków był rosyjskim Żydem, a drugi Turkiem), aby pewnie po planowanym wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (31 stycznia) podpisać nowe układy handlowe z Ameryką. Jest to spójne ze strategią Trumpa rozmontowywania wypracowanych przez globalistów regionalnych umów i tworzenia nowych głównie dwustronnych.

Wśród impeachmentowego zgiełku i pomruków płynących z otchłani Deep State niejako niezauważalnie pod troskliwą opieką globalistów w siłę rośnie groźna bestia, a jest nią narastające w gwałtownym tempie zadłużenie Ameryki. Wydaje się, że ten wznoszący się miecz Damoklesa logicznie stanowi największe zagrożenie dla przyszłości Ameryki. Trump, który podczas ostatniej kampanii prezydenckiej dużo o tym mówił, dziś atakowany i szarpany nie jest w stanie nic w tej sprawie zrobić. Na dzień dzisiejszy państwowy dług US jest większy niż PKB, w historii jedynie zaraz po II wojnie światowej w 1946 r. zadłużenie było większe w porównaniu do PKB niż dzisiaj. Jednak może o strukturze wydatków budżetowych napiszę innym razem.

Niedawno swój raport odnośnie całej afery wokół “russian collusion” ogłosił Inspektor Generalny departamentu sprawiedliwości Michael Horowitz (mianowany jeszcze za administracji Obamy). Na światło dzienne wyszło szereg zaniedbań, uchybień, ale o raporcie można niestety powiedzieć “kruk krukowi oka nie wykole”. Z polecenia Prokuratora Generalnego US Williama P. Barra, trwają prace nad dochodzeniem odnośnie przypuszczalnej konspiracji (FBI, Comey, CIA, Brennen, National Intelligence, Clapper) przeciwko Trumpowi w ostatnich wyborach pod kierownictwem prokuratora Johna H. Durham (US Attorney dla District of Connecticut). 

Mówi się o tych dwóch prokuratorach: sztylety Trumpa. Obydwaj krytykują raport Horowitza zapowiadając prześwietlenie całej rozbudowanej konspiracji. Stawka w tej grze z Deep State jest więc wielka, a ruchy niebezpieczne. Zapowiada się trzęsienie ziemi. Oczywiście okaże się na ile będą oni w stanie zaatakować Deep State i czy w jakiś sposób nie zostaną zatrzymani. Trzeba wziąć pod uwagę wariant w którym globaliści wobec grożącego im niebezpieczeństwa, będą starali się za jakąś cenę ułożyć się i pozyskać Trumpa. Dlatego zawsze i wszędzie trzeba nie tylko pomagać, ale i uważnie patrzeć politykom na ręce, szczególnie tym, których popieramy. “Trust, but verify” mówił do Gorbaczowa Ronald Reagan…

Na koniec coś o sprawach polskich. Po II w.ś. Polska po niemieckiej anihilacji wpadła na dekady w krwawe łapy sowieckiego oprawcy. Kto miał walczyć o dobre imię Polski w światowej historiografii, chyba nie sowieciarze z PRL-u? Na zachodzie stopniowo zbudowano nową historię II w.ś., zdecydowanie stawiającą Polaków  w złym, niesprawiedliwym świetle. W Kraju toczyła się walka o przetrwanie, a nawet o odrodzenie, ale i po 1989 r. nowe polskie elity przespały walkę z narzuceniem światu i Polakom antypolskiej wersji historii. Dlatego teraz ze zdumieniem dowiadujemy się, że tak naprawdę to nie byliśmy ofiarą II wojny światowej, ale wręcz współsprawcą. Można to znaleźć we wspomnieniach wielu ocalałych Żydów (czy Rosjan), można to przeczytać niemal codziennie w izraelskiej prasie. Na moją uwagę w rozmowie z wykształconym amerykańskim Żydem, że prawda wygląda zupełnie inaczej i przy odrobinie dobrej woli na naszych oczach sama się obroni… Z powątpiewaniem odpowiedział pytaniem: “No, chyba wszyscy nie kłamią?”

W gorącej sprawie żydowskich roszczeń narzuca się uwaga, a właściwie włącza się alarm, aby Polacy nie pozwolili sobie i odpowiedzialnym za polska politykę historyczną swoim urzędnikom na powtórzenie tego samego błędu, grzechu zaniechania!  Wszak kochamy prawdę i Ojczyznę! Jak dotąd rząd polski uznaje, że nie ma problemu z ustawą Kongresu USA 447 JUST odnoszącą się do zwrotu mienia bez spadkowego. Trzeba wysłać urzędnicze strusie do ZOO, bądź na farmy. Ludzie którzy aspirują do roli przywódców nie mogą przesypiać kolejnych zagrożeń, nas po prostu na to nie stać!

Ludzkie zachowania i czyny zawsze nieubłaganie rodzą konsekwencje, z którymi będzie musiało żyć to i następne polskie pokolenia. Idzie Nowy Rok możemy sobie więc życzyć większej jasności widzenia, większej odwagi i poczucia odpowiedzialności za przydzielony nam czas w historii Polski, której interesów mamy chronić i bronić, tak jak wypełniali swoje polskie obowiązki nasi przodkowie. Kłamstwo nie skorygowane rośnie i pięknieje jak zatruty grzyb, nie pozwólmy, aby nim karmiono nas, nasze dzieci i ogólnie ludzkość. Nazwijmy rzeczy po imieniu, jak nie dziś to kiedy? Ustawa 447 JUST jest kolejnym etapem procesu wymierzonego w polski interes narodowy i w prawdę historyczną, pojawia się po przygotowaniu artyleryjskim jakim było i jest oczernianie dobrego imienia Polski, kto tego nie dostrzega temu co najmniej choroba oczu dolega!

Przepraszam, że zszedłem z głównego tematu w polski wątek, ale przecież nie sposób nie dostrzegać istniejących i nadchodzących zagrożeń. Wiem, że Polska z uwagi na pragnienie zachowania dobrych stosunków z USA i znając potęgę tamtejszego lobby żydowskiego próbuje lawirować przysłowiowo ofiarowując Panu Bogu  świeczkę , a diabłu ogarek (czy jakoś odwrotnie?). Globaliści atakując Trumpa wystawiają go na pomoc syjonistów. Jednak nie zapominajmy o tym, że Izrael prowadzi wielotorową politykę. Netanjahu lata do Putina jakby za swoją potrzebą do najbliższej ubikacji. Jego rząd prowadzi bardzo ryzykowną grę w Palestynie i w razie konieczności będzie chciał a może musiał użyć kart, które znajdą się w jego ręku… Polityka nie zna moralności.  W polityce liczą się jedynie interesy.

Czas kończyć, aby nie zanudzić. Może w związku z tym napiszę jeszcze jeden tekst w tym roku o sprawach ogólniejszych, światowych, aby zauważyć w jakiej sytuacji jesteśmy, z czego możemy się cieszyć  i czego powinniśmy się strzec. 

Jacek K. Matysiak                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                Kalifornia, 2019/12/27

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 3.4. From 5 votes.
Proszę czekać...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *