Desperaci (1965)

Lata 60. XIX wieku. Poświęcenie węgierskiej ludności dla idei i interesowność przemysłowców. Rysunki pokazywane na początku filmu obrazują nieludzki, według Jancso, koniec szlachetnego zrywu Węgrów. Plany wielkich budynków, bogactwo i przepych, z którego korzysta mieszczaństwo dzięki kolejnej fazie rozwoju gospodarczego oraz konsekwencje, dotykające ludność wsi – wciąż zacofaną, a nawet żyjącą coraz gorzej. Sytuacje wynikające z tego położenia zmuszają rządzących do reakcji, a reakcja ta jest krwawa i bezwzględna. Jest to jasny komunikat ideowy reżysera, który nadaje ton całej akcji.

Linia fabularna opiera się luźno na historii skazańca, któremu stworzono nadzieję na uratowanie życia, jeśli tylko będzie w stanie znaleźć człowieka w więzieniu, w miejscu, w którym wszyscy bohaterowie ludu i osobiści bohaterowie Jansco przebywają, który zamordował większą liczbę osób. Stawia się go w pozycji z góry przegranej, rządzący mają zamiar go tylko upodlić. Opowiadana historia czasami ucieka od jej głównego wątku, jest potraktowana bardziej jako pretekst do szerszego, artystycznie i ideologicznie przedestylowanego przez Miklosa Jancso, spojrzenia na czasy zniewolenia i złamania ducha ludu węgierskiego w XIX wieku.

Kadry są doskonale rozplanowane. Szerokie ujęcia rozgrywają się w pustych przestrzeniach, z których nie jest możliwa ucieczka. Próby wyrwania się z tej przestrzeni zawsze muszą skończyć się porażką. Kadrowanie w przestrzeniach zamkniętych też uniemożliwia jakiekolwiek akcje oswabadzające więźniów. Są oni tam poddawani nieustannym torturom fizycznym i psychicznym, rozbijana jest ich grupowa więź i dalsze perspektywy oporu. Wszystko to surowe. Wciąż budowana jest, minimalistycznymi środkami wyrazu, ale kiedy trzeba, to w obrębie statycznych lub wolno stojących kadrów, , atmosfera zaszczucia, desperacji.

Wszystko to imponuje, ale pozbawione jest bardziej przenikliwego rysu psychologicznego. Postaci snują się, tworząc karzące kontemplować swoje położenie zbiorowości lub jednostki-symbole walczące z instytucją, które nie są na tyle silne, żeby utrzymać przy ekranie przez cały czas trwania seansu z równie wzmożoną uwagą. Pozorną pustkę, podobną do „Desperatów”, potrafił zagęścić z o wiele lepszym skutkiem Antonioni, a królem ascezy formy filmowej, do poziomu której nawet Jansco nie aspiruje jest Bresson, choćby z wcześniejszego o trzy lata filmu lub rok późniejszego, bardziej przerażającego przez grę aktorów.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Brak ocen.
Proszę czekać...
On

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *