06 – Marsz Niepodległości

Szczęść Boże!

Drodzy Czytelnicy,
jeśli ktoś nie zapoznał się z artykułem pierwszym, to niniejszym do tego zachęcam:

01. – Wstęp do bloga, poświęconego przeciwdziałaniu inwigilacji elektronicznej

Wpisy będą także widoczne na portalu społecznościowym Minds.com:

https://www.minds.com/PanSzyfrant

Osoby, które przeczytały pierwszy wpis, mogą spokojnie zapoznać się z tym, co poniżej, czyli z poradnikiem na Marsz Niepodległości, oraz inne marsze i wydarzenia publiczne o dużej skali

Składa się on z trzech części, jednej, poświęconej społecznemu aspektowi Marszu, drugiej, traktującej o sprawach techniczno-organizacyjnych i ostatniej – najważniejszej – o Pomocy z Nieba, która może na Marszu się pojawić.

Zanim zacznę, może jeszcze proponowałbym, aby wypróbować tam zawołanie przedstawione przez p. Krzysztofa Karonia. Polecał on, aby wołać do wrogów naszej cywilizacji: „Wasze dzieci będą takie, jak my”. Śmiało im to mówmy, tylko, żeby się nie pomylić, wypowiadajmy te słowa wyraźnie i mocnym głosem.

CZĘŚĆ I – sprawy społeczne

Zanim przejdziemy do porad ściśle technicznych i sprzętowych, warto omówić, czym jest Marsz Niepodległości i jaką rolę pełni w schyłkowej fazie III RP.

Marsz jest pięknym dzieckiem, uczynionym przez „Resztę”, przez pozostałą część żyjącego Narodu, który nie został stąd wywieziony, jak 5 – 8 milionów osób, po 2004r., w tym większość zamieszkała już tam, dokąd ich „tanimi lotami” wywieziono . Jest to też ta część społeczeństwa, która nie została stłamszona, czy rozpita przez władzę.

Ta część Narodu podjęła walkę o przeżycie, próbę przezwyciężenia codziennych okropności, aby ponad nimi zajmować się sprawami, które nie są niezbędne z punktu widzenia pojedynczego człowieka, ani nawet bliskiej, biologicznej rodziny. Ci ludzie w ciągu siedmiu lat w większości świadomie, powoli zaczęli przyjmować etos historyczny, sposób myślenia sprzeczny z linią władzy. Zaczęli tej władzy wykazywać błędy, posługując się wiedzą, przeważnie zasłyszaną z internetu, ale wiedzą, która miała zostać ukryta. Realnym skutkiem było odsunięcie pewnego rezydenta w 2015r. co samo w sobie było sukcesem, bo z całą pewnością grupa przy oficjalnej władzy chciała „do końca świata” być niczego nie mogącą w systemie uczynić opozycją. Nie odbyłoby się to bez przekonania przeważnie młodszej spośród dorosłej części populacji, że są rzeczy, których w tym systemie nie osiągną, ani nawet na zachodzie, dysponując wtedy dwa razy większą pensją też tego nie osiągną. Ci ludzie przeważyli wyniki drugiej tury.

Te wyrażenia, które powoli zaczęły wraz z kolejnymi Marszami przenikać do umysłów, to na przykład „Poczucie Obowiązku”, „Poświęcenie”, „Męstwo” i „Przynależność do wydarzeń większych od samego siebie”.
Ostatnie spośród tych wyrażeń wypala jeszcze większą, niż pozostałe dziurę w biurkach funkcjonariuszy państwowych i koncernowych.

System materialistyczny, jakim jest neomarksizm może bowiem trwać tylko do momentu, gdy „świadomość może być w pełni kształtowana przez byt”, a taki „byt” można ze strony władzy kształtować. Czasem jest prosperita – „dorabianie sobie”, potem, żeby ludzie się nie wzbogacili i nie zaczęli przyjmować etosu elitarnego zrobi się jakąś „transformację”, „prywatyzację”, czy inny „kryzys kontrolowany” i znowu zaczyna liczyć się „mrówczy handel”, zysk ze sprzedaży drobnych rzeczy i podobne elementy. To jest po to, aby społeczeństwo się nie przebudziło i nie zechciało Aspirować. Aspirować, zadając pytania, które zwłaszcza w polskiej duszy były zawsze obecne. Klimat jesienny sprzyja rozmyślaniom i tego władza się obawia, bo ludzie mogą sobie przypomnieć, że mają duszę. A, jeśli wiele osób o tym sobie przypomni? Z roku na rok coraz więcej? Coraz mądrzej i pewniej?
Wtedy – mamy Marsz Niepodległości.

Władza jest na niego rozzłoszczona, ale o wiele bardziej się go boi. Boi się go właśnie ten materialistyczny świat. Mogą Państwo nie uwierzyć jak wielką cenę byłaby gotowa zapłacić każda władza III RP, jaka dostała na tym terenie jarłyk powierniczy, aby to zatrzymać. Coś takiego nie ma prawa się dziać w „postmodernistycznym świecie pokoju, reklamy i zysku”, wewnątrz Związku Europejskiego, zwanego U. E., w środku N.A.T.O., w dodatku w stolicy lokalnego terytorium. Nie ma w Z.S.R.E. żadnego, żadnego wydarzenia podobnego do tego, nic, co byłoby porównywalne z Marszem Niepodległości. Dlatego, tak bardzo chcą go zniszczyć, ale – podkreślę – jeszcze bardziej, to się go boją. Boją się też i tego, że ich chanowie będą na nich krzyczeć, że „znowu dopuścili”, będą im grozić ujawnieniem różnych taśm, ale nie dlatego formalni i nieformalni nadzorcy III RP są tak bardzo wrodzy Marszowi. Najbardziej, to oni są Mu wrodzy, bo on zaprzecza temu, w co oni wierzą, zaprzecza „zachodniemu ładowi”, światu „pieniędzy i koka-koli”, czyli temu światu, któremu oni, gotowi są oddać wszystko. Przecież wielu z nich marzy o tym, żeby zacząć tak płynnie mówić po angielsku, żeby móc mówić z takim wyraźnym akcentem, podkreślając przy tym, ile lat spędziło się w stanach zjednoczonej ameryki północnej i nawet raz zobaczyło się tam napis „Hooliłód”. Oni żyją, myślą i oddychają najwyższym uwielbieniem do wszystkiego, co przedstawia się im, jako „zachodnie”, czyli do produktów rewolucji hipisowskiej.
A przecież „wartości” bitelsów, czy „Czerwonych Gitar” są zupełnie inne, niż to, co proponuje
Cywilizacja Łacińska.
Z perspektywy polskiej przyszłości sprawa jest oczywista – będzie tak samo, jak przecież bywało, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu różni bolszewicy, GL-owcy, republikanie hiszpańscy – to wszystko byli „wielcy bohaterowie”, a przecież dzisiaj są, bynajmniej w Polsce – kompletnie skompromitowani. Historia ich przefiltrowała i dokładnie tak samo będzie z całą „historią demokracji”. Władza wie, że zostanie przez polskość odrzucona, podobnie, jak władza przedwojenna. Że fala weryfikacyjna wzbiera i że ludzie odkryli, że kłamstwo jest głębiej ukryte, niż tylko PRL, czy Okrągły Stół. Polskość uprawnia społeczeństwo do stawiania diagnoz historycznych.
Władza spróbuje więc polskość zniszczyć.

Uświadommy sobie jedno – to, że obecnie żyjemy w „najweselszym baraku w unijnym obozie”, że poziom zsodomitowania i zgomorycenia jest niższy tutaj, niż na zachodzie ma swoje konkretne przyczyny, a przemożną jest tutaj Marsz Niepodległości.

Wiedząc, jak bardzo władza się go boi trzeba powiedzieć stanowczo – udawanie się na Marsz Niepodległości właśnie jest przyczyną tego, że w ogóle można tutaj jakoś żyć.
To Marsz to sprawił, bez tego, mogliby bez końca zastraszać pojedynczych ludzi, którzy nie mieliby okazji przeliczyć się, zobaczyć, że nie są sami. Jedno wydarzenie może zapewniać cały rok wolności większej, niż w innych prowincjach Eurokołchozu. Słyszymy o planowanych prowokacjach, ale pamiętajmy, że władza bardzo się boi, a chce nas wystraszyć.
To nieudawanie się na Marsz jest ryzykiem, to jest ryzykiem, żeby sądzić, że oni „dadzą nam spokój”, jak tylko przestaniemy się grupować. Jak przestaniemy się gromadzić, to dopiero wtedy by się zaczęło. To by się mogło zacząć, to by sobie mogli poużywać i bardzo tego chcą!
Niepójście na Marsz jest ryzykiem, to jest prawdziwe ryzyko, nawet nie ryzyko, bo skutki są pewne.

Tylko i wyłącznie Marsz Niepodległości zapewnił nam większą swobodę i mniejszy niż gdzie indziej wpływ demoliberalnego zła na społeczeństwo.

Komentarze, że powinno być to siódmego października mają sens, ale – odciąganie ludzi od takich wydarzeń, jak Marsz było straszne. Bojkoty, bo „dzień niepodległosci powinien przypadać w październiku” są na rękę władzy, choć, uczestnicy mogą tego nie wiedzieć.
Jasnym jest, że historia Piłsudskiego i jego niemieckiego jedenastego listopada, to największe kłamstwo obecnie krążące w społeczeństwie. Była to straszna data i po niej nastały straszne, czerwone rządy Moraczewskiego, gdzie czerwona flaga przez długie tygodnie wisiała na Zamku Królewskim w Warszawie.
Nie odrzucajmy Marszu z powodu daty, ale weźmy w nim udział dumnie i bez strachu, bo prawdziwy strach inaczej dopadnie każdego z osobna w jego mieszkaniu.

CZĘŚĆ II – przygotowanie techniczne i zachowanie podczas i po Marszu Niepodległości

Teraz powiedzmy sobie więcej o technicznych przygotowaniach do tego Wydarzenia:

1. Co należy wiedzieć przed przybyciem na Marsz?

a) to jest historyczna chwila, wyglądajmy możliwie najlepiej – odświętnie, jeśli się da, płaszcze, garnitury, ładne buty – przed Marszem będzie Msza Świeta, więc tym bardziej;
b) będziemy pytani przez wnuków – „Dziadku, jak tam było?” – przygotujmy się, aby móc z czystym sumieniem odpowiedzieć, że zachowaliśmy się, jak trzeba;
c) pamiętajmy, aby nie mieć przy sobie niczego nielegalnego, kastetów, czy innych środków samoobrony. To akurat jest inna okazja, czasem trzeba „schować miecz do pochwy”, aby nie wpaść w ręce władzy łatwiej, a obronność tym razem sama się zapewni innymi metodami;
d) liczmy się z tym, że możemy zostać zatrzymani – nie przewidujmy tego, ale nie trwożmy się, warto wiedzieć wcześniej o takiej niechlubnej możliwości i nie bać się jej, bo, choć chcieliby, to jednak nie będą rozstrzeliwać, być może przestrzeżmy jakoś dyskretnie bliskich;
e) idźmy, bez strachu, nie idąc sami im się oddajemy!;
f) będziemy nagrywani, tak przez swoich, jak i przez wrogów, trzeba się z tym liczyć, że to będzie chwila publiczna i będziemy na tych nagraniach widoczni. Zachowujmy się, jakbyśmy byli pod obserwacją, co nie znaczy, że mamy być zdenerwowani. Po prostu, trzeba przyjąć takie założenie – każdy tam będzie wielokrotnie nagrany, więc powinien dobrze na tym nagraniu wypaść.

2. Techniczne wykonanie:

Wypadałoby przybyć wcześniej, ale możliwie unikając zgromadzeń wcześniej, niż na samym Marszu. Nie ma potrzeby, aby grupy były zatrzymywane, zanim dotrą do celu, gdzie wszystko odbywa się publicznie. Jeśli chcieliśmy tam przybyć o jakiejś porze, przybądźmy tam wcześniej, aby wszystko dotarło, jak trzeba.

O godzinie 11:00 ks. Tomasz Jochemczyk będzie pod cyrkiem sejmowym przy ul. Wiejskiej 4 sprawował Liturgię w rycie trydenckim, do którego to uczestnictwa, tym bardziej, z racji Niedzieli serdecznie zachprasza się uczestników Marszu.

Warto mieć ze sobą urządzenie nagrywające, może też być i takie ukryte, nawet i do samego dźwięku, choć obraz też się przyda. Warto rozglądać się z taką kamerą na wszystkie strony w miarę możliwości, zobaczyć na dachy, o ile będzie coś widać. Niech Marsz będzie nagrany solidnie i z wielu stron. Oni boją się też dlatego, że takie kamery tam będą.
Telefon też może nagrywać, tylko pamiętajmy o tym, że oni mogą zakłócać łączność – pod pozorem „przeciążenia sieci” oraz podstawiać fałszywe stacje nadajniki telekomunikacyjne – tzw. „jaskółki”, albo fałszywe BTSy, zwane także „IMSI catcherami”. One mogą wyglądać, jak wozy telewizyjne, więc to też miejmy na uwadze. Takie nadajniki przechwytują połączenia i SMSy/MMSy, które przez nie przechodzą, jak już telefon się do takiej fałszywej sieci zaloguje, co dzieje się automatycznie, chyba, że ustawimy go w trybie 3G/4G/5G, co też można zrobić, aby uniknąć zalogowania się do sieci 2G, bo taka sieć nie ma skutecznych mechanizmów weryfikacyjnych, a nowsze standardy wymuszają autentyfikację, więc odrzucą bezpieczniacką „jaskółkę”.

Z resztą, telefon najlepiej przełączyć w tryb samolotowy, a instrukcje najbliższym przekazać wcześniej, więcej bateria zostanie na nagrywanie, co jest niebywale istotne. Być może, warto wziąć ze sobą dodatkowe źródło energii elektrycznej, zwany po obcemu „powerbankiem”.

Powinny powstać dziesiątki tysięcy filmów, a jeśli mamy kamerę analogową, to się nie krępujmy!
Kto wie, czy tam nie będzie jakiś zakłóceń elektromagnetycznych, na które starszy sprzęt może być bardziej odporny.

Co zrobić z filmami, gdy już zakończymy nagrywanie?

Po pierwsze, nie należy umieszczać ich tylko na jednej stronie, już na pewno nie tylko na jutubie.
Bezpieczne będą co najmniej trzy strony, proponuję: Vimeo.com CDA.pl i niestety właśnie tego jutuba.

Konto do ich umieszczenia możemy sobie założyć już teraz, aby potem sprawniej nam poszło:

https://vimeo.com/

https://www.cda.pl/

Filmy umieszczajmy możliwie szybko, ale też pamiętajmy, że nie ukryjemy swojego autorstwa, bo z innych źródeł będzie można zidentyfikować, kto nagrał akurat taki film. Niemniej, można usunąć z nich metadane, czyli zapisane wewnątrz filmu informacje o godzinie nagrania i nazwie urządzeni nagrywającego. Do usuwania metadanych służy do program exiftool. Nie jest to konieczne, bo autorstwo nagrywającej osoby i tak raczej będzie znane. Jest wiele ważniejszych spraw.
Filmy są korzystne dla nas, władza się obawia filmów – one służą Marszowi!

Każdy film stamtąd warto umieścić w internecie, bo każdy może przynieść jakąś podpowiedź – co, gdzie było i kiedy się zaczęło coś interesującego.

Jeśli jednakowóż nagralibyśmy coś specjalnego, coś wyjątkowego, to zabezpieczmy kartę, czy nośnik pamięci i nie dajmy jej przechwycić przez władzę, która może chcieć nam ją odebrać i usunąć jej zawartość.
Należy wtedy umieścić taką treść jak najsprawniej, na pewno nie można dopuścić do usunięcia takiego filmu.
Oczywiście, powiadommy o tym Magnę Polonię, czy telewizję WRealu24.pl, albo inne, podobne strony, czy portale. Warto także zamieszczać różne rzeczy na portalu społecznościowym Minds.com, gdyż tam władza, nawet i amerykańska nie może napisać, „żeby to zdjęli”.

Spośród spraw technicznych, warto zabezpieczyć telefon, a można to zrobić na dwie metody.

Po pierwsze – większość użytkowników stosuje zabezpieczenia ekranowe, najczęściej są to kropki – warto takie coś ustawić. Może, jeśli od dawna mamy ten sam wzór, to warto go nieco zmodyfikować? Jeśli da się, to można ustawić wzór na siatce z większą ilością kropek. Do wyboru mamy zwykle 4×4, 5×5, 6×6, czy 7×7. Warto ustawić największą siatkę, a wzór nie musi być bardziej skomplikowany, niż dla mniejszej – kwestia tego, jak go dobierzemy.
Pamiętajmy, że to nie jest zabezpieczenie wystarczające – chodzi o to, że kiedy publicznie telefon będzie odblokowywany, to nasza kombinacja się ujawni. Nie chodzi o to, aby każdego chcieli ścigać i nagrywać go, jak odbezpiecza telefon, ale trzeba mieć to na uwadze, stąd, takie zabezpieczenie jest bardzo ważne, ale nie opierajmy się tylko na nim.

Drugą rzeczą, mniej znaną, jest zaszyfrowanie pamięci telefonu. Brzmi to skomplikowanie, a jest i proste i skuteczne. W opcjach „ustawienia” mamy zakładkę „bezpieczeństwo” i tam jest zapewne coś w stylu „zabezpieczenia telefonu”, albo – po prostu – „szyfrowanie urządzenia”. Warto tam zajrzeć, zobaczymy, że telefon ostrzega nas, że hasła nie da się odzyskać w razie czego.

Takie szyfrowanie ustanawia hasło, wpisywane przy każdym włączeniu telefonu. Nie przy odblokowywaniu, ale, przy włączaniu. Jeśli rzadko wyłączamy całkowicie telefon, to mało odczujemy, że takie zabezpieczenie mamy, a jest ono ważne, bo, telefon zabezpieczony w ten sposób, po wyłączeniu nie może zostać uruchomiony z obecnymi na nim danymi, bez podania tego hasła. To zwiększa poziom bezpieczeństwa. Samo zaszyfrowanie, które ustawiamy tylko raz trwa od kilku minut do godziny i warto mieć baterię naładowaną przy najmniej do połowy, lub więcej, aby nie „padła” podczas procedury.

Hasło oczywiście należy znać, zapamiętać, bądź też – umieścić w pasku, który można ustanowić, jako pojawiający się przy podawaniu hasła – oczywiście w formie podpowiedzi, którą tylko my wiemy, jak zinterpretować. To jest ten pasek, który wyświetla się, gdy telefon jest zablokowany. Tam też umieszcza się numer do znajomej osoby, gdybyśmy zgubili telefon, to ktoś będzie mógł zadzwonić na numer, który tam podaliśmy, aby możliwe było odzyskanie zguby.

Hasło odszyfrowujące telefon nie może zostać przez nas zapomniane, lub zgubione, bo stracimy możliwość uruchomienia urządzenia i trzeba będzie go sformatować, więc dane ulegną zupełnemu zamazaniu. Zapisanie go gdzieś i umieszczenie w sobie znanym miejscu jest na pewno lepsze od jego całkowitej utraty.

Skorzystajmy z tej możliwości – tu podpowiadam, że taki telefon, w razie jakiegoś zatrzymania, czy czegoś podobnego, można szybko wyłączyć i władza będzie miała problem, ale w III RP nie ma obowiązku podawania hasła, jaki jest na przykład w totalitarnym Pseudokrólestwie Brytyjskim, więc nic nam nie mogą z tego powodu zrobić, zatem należy mieć to na uwadze, gdyby chcieli czegoś od nas.

Takie rozwiązanie nie rozwiązuje dwóch problemów – nie zaszyfruje ani karty SD (chyba, że mamy ustawioną jako wspólną przestrzeń z pamięcią telefonu, co jest raczej niedobrym rozwiązaniem, bo w razie awarii karty, stracimy dane i z pamięci telefonu), ani karty SIM.

Szyfrowanie karty SD:

How To Encrypt Your Android Phone’s External SD Card

Należy pamiętać, żeby traktować kartę SD i to, co na niej jest, jako niezabezpieczone i – na ile wiedza pozwala mi stwierdzić – nie dające się w większości starszych smartfonów z Androidem zabezpieczyć, ponieważ musi być ona, gdy jest jako „urządzenie zewnętrzne”, a nie „rozszerzenie pamięci wewnętrzenej” sformatowana w starym systemie plików „FAT32”, który nie oferuje zabezpieczenia hasłowego. Być może, nowsze smartfony, w których pamięć zewnętrzna może być sformatowana w innym systemie plików na to pozwalają i wtedy i karta może zostać zabezpieczona.

Karta SIM, zatem dane na niej, i – o ile są na niej zapisywane, a nie w telefonie – kontakty – mogą być dostępne dla władzy, choć i tak dotyczy to rzeczy władzy znanych, czyli spraw połączeń GSMowych.

Ostatnią sprawą techniczną jest zakończenie Marszu – warto mieć na uwadze, że prowokacje mogą odbywać się i po marszu, gdy ludzie będą rozproszeni, mniej będzie kamer i każdy będzie się kierował w swoją stronę. Warto zachować czujność i na ten czas, można taki powrót też nagrywać. Ze swoją grupą warto wcześniej poustalać, jak wracać, bo potem może być różnie. Unikniemy chaosu, wrócimy sprawnie i mniej takie działanie będzie podatne na komplikacje, sprawione przez władzę, czy tam inne antify, które bardziej może nawet po Marszu mogą się uaktywnić, mniemając, że nie będą nagrywane.

CZĘŚĆ III – wymiar duchowy, wołanie o Pomoc Niebiańską

Ostatnia część będzie najważniejsza – bo tu będzie rdzeń pytania, czym jest Korona Polska.
Korona Polska ma być obszarem zabezpieczenia Praw Bożych, obszarem, gdzie Kościół Boży może wychowywać świętych poddanych Królestwa Bożego, gdzie mogą być sprawowane Sakramenty Święte i gdzie to, co Pan przekazał w Piśmie Świętym i w Tradycji będzie słuchane bardziej, niż gdziekolwiek indziej.
Korona będzie wielka o tyle, o ile będzie spełniała powyższe warunki. Jeśli lepsze dla dusz Jej poddanych będzie obce władztwo, jeśli oni Jej nie uszanują i pogwałcą Słowa Pana, to królestwo może być uszczuplone i oddane innym, a sami poddani trafią w niewolę cięższą, lub lżejszą.

Czy możemy zrobić coś szczególnego, odnośnie Marszu Niepodległości, który przecież nie wypada w rocznicę ogłoszenia niepodległości Korony Polskiej?

Tak, możemy uczestniczyć we Mszy Świętej, sprawowanej o 11:00 pod cyrkiem sejmowym, przy ulicy Wiejskiej 4 przez ks. Tomasza Jochemczyka w rycie prawdziwym.

Jest jeszcze jedna, istotna sprawa.

Czy pamiętają Państwo, jak w książce prof. J.R.R. Tolkiena „Powrót Króla” król, jeszcze bez korony, Aragorn II miał za zadanie przywołać armię umarłych zdrajców, przeklętych niegdyś przez jego przodków? Jak ta armia miała wysłużyć na polu bitwy odkupienie swoich win i jaka była przy tym skuteczna? Z jaką zaciętością rzuciła się na wroga, którego za życia nie poraziła, gdy wtedy król zawołał?

Tak, to są znamienne cechy tej książki, ale one nie są wzięte znikąd!
J.R.R. Tolkien był wiernym synem Kościoła i przecież nawet bywają próby podniesienia sprawy Jego procesu beatyfikacyjnego:

http://www.fronda.pl/a/profesor-tolkien-na-oltarze,32405.html

Wobec tego, warto zadać sobie pytanie, czy ta scena została wzięta znikąd?
Nie, nie została.
Zawiniona wina, nieodpokutowana przed śmiercią, gotowość do udzielenia pomocy z Zaświatów…
Czy to nie są grzesznicy, którzy zawiedli, ale mogą pomóc i bardzo chcą to zrobić?
Czy to nie przywodzi Państwu na myśl Czyśćca?

Takie możliwości istnieją także w realnym życiu, a o co możemy poprosić takie dusze, jak nie o to, aby poszły z nami w Marszu Niepodległości?
Czasy nasze są specjalne, bo oczywiście, oprócz rozszalałości diabelstw, mogą także przynieść Łaski, jakie przodkom nie były udzielane.

Krótszą jest modlitwa św. Gertrudy, której sam Chrystus Pan przekazał, że

„Gdy odmawiana jest z miłością i pobożnością, uwalnia za każdym razem z czyśćca tysiąc dusz.”

„Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najdroższą Krew Boskiego Syna Twego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, w połączeniu ze wszystkimi Mszami Świętymi dzisiaj na całym świecie odprawianymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące, za umierających, za grzeszników na świecie, za grzeszników w Kościele powszechnym, za grzeszników w mojej rodzinie, a także moim domu. Amen.

Ten tysiąc dusz zaprośmy na Marsz Niepodległości. To nie jest tylko przywilej króla Aragorna.
Zapiszmy ją sobie, wydrukujmy, zróbmy wiele, aby móc zaprosić wiele tysięcy dusz na Marsz.

Teraz przekopiujmy ten tekst, aby nie zaginął, aby był propagowany, aby Marsz był powodem do uwolnienia z potwornych udręk milionów dusz, aby one też mogły w Niebiosach powiedzieć: „z tego ich Marszu, to my odnieśliśmy korzyść”. Oto fakty. Gdyby ktoś niedostatecznie był poinformowany o tym, jak dramatycznie cierpi Kościół Cierpiący, to proszę zapoznać się z tekstami bł. Anny Katarzyny Emmerich o nazwie „Sekrety Dusz Czyśćcowych”. Jest on także dostępny bezpłatnie w formie audycyjnej:

Dodatkowo, wzywajmy wstawiennictwa św. Marcina – pomógł przy bitwie pod Poitiers w 731r., pomoże i w naszych czasach.

ZAKOŃCZENIE

Oto trzy wymiary sensu Marszu Niepodległości,
najważniejsze, to przyzwać wojska z zaświatów, armię wdzięcznych dusz, ważne jest także, że Marsze przyczyniły się do rozwoju świadomości społecznej Polaków, którzy zaczęli sięgać do Korzeni.
Zwrócenie uwagi na techniczną sprawność całego działania także jak najbardziej pomoże sprawie.

Niech św. Marcin nas wspomoże, a Chrystus Król Korony Polskiej spojrzy na nas, jak na zapraszających Go poddanych.
Czegoś takiego diabelstwa krążące w tej części Europy nie przemogą.

Z wyrazami głębokiego szacunku,
Pan Szyfrant

PS. Istnieje jeszcze jedna modlitwa, dłuższa, warto ją przytoczyć, w innym miejscu, ale nie pomnę, gdzie, odczytałem, że po jej odmówieniu 54 tysiące dusz przenoszą się na lżejszy poziom Czyśćca, a 54 tysiące diabłów zostaje zamkniętych w piekle i nie mogą już szkodzić ludziom. Było tam też, że Czyściec miał trzynaście poziomów, ale nie mam źródła na tę wypowiedź.

Oto jej treść poniżej:

Matka Boska 14 maja 1994 r. przez wizjonerkę kanadyjską Thombusz podała
„Moje Krwawe Łzy są Łzami Miłosierdzia.Przez moje Macierzyńskie Łzy Miłosierdzia sa wszystkie Łaski ,które będą wam potrzebne w bitwie przeciw szatanowi,bo wszyscy z piekła są przerażeni Moimi Łzami i tymi duszami,na które padły.
Jeżli ktoś wzywano moich Łez Miłosiedzia przez odmówienie trzy razy Zdrowaś Maryjo,to tysiące dusz wznosi się na wyższy poziom albo zostaje wybawionych.Macie też wiedzieć,że tysiące demonów zostaje zakutych w łancuchy w piekle.

Jest to wielka łaska dana naszym wiernym dzieciom,które w tym czasie potrzebują wiele specjalnych Łask.”

Modlitwa TRZECH ZDROWAŚ MARYJO
PRZEZ KRWAWE ŁZY MIŁOSIERDZIA ZA DUSZE W CZYŚĆCU CIERPIĄCE.

Matko Miłosierdzia i Współczucia,Współodkupicielko i Pośredniczko Wszelkich Łask,

przez Twoje Krwawe i Macierzyńskie Łzy Miłosierdzia, prosimy Cię ratuj dusze w Czyśćcu cierpiące.

3x Zdrowaś Maryjo

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie,a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków. Przez Miłosierdzie Boże, za wstawiennictwem Maryi, niech odpoczywają w Pokoju. Amen

**

https://gloria.tv/article/wjcPNSxgtgxp1wcJAxFBdmigw

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 5.0. From 8 votes.
Proszę czekać...
Pan.Szyfrant
Informacje dotyczące przeciwdziałaniu inwigilacji elektronicznej i informacyjnej, wspierające działalność Magny Polonii. Wpisy będą także widoczne na portalu społecznościowym Minds.com https://www.minds.com/PanSzyfrant
https://www.minds.com/PanSzyfrant

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *