04 – Karta debetowa – Rzecz o naszym wrogu

Szczęść Boże!

Drodzy Czytelnicy,
jeśli ktoś nie zapoznał się z artykułem pierwszym, to niniejszym do tego zachęcam:

01. – Wstęp do bloga, poświęconego przeciwdziałaniu inwigilacji elektronicznej

Wpisy będą także widoczne na portalu społecznościowym Minds.com:

https://www.minds.com/PanSzyfrant

Osoby, które go przeczytały, mogą czytać spokojnie to, co poniżej:

Karta debetowa – co może ten Wróg?

Oczywiście, programy rządowe mające na celu propagowanie płatności kartowych, to tresura i niszczenie ludzi. Chodzi o to, aby po pierwsze, władza wiedziała, co kupujemy (bo zapytany o to bank, czy menadżer karty, typu Mastercard, lub Visa ujawni im to).
Ważne jest też to, że ludzie rozleniwiają się od noszenia plastiku i chętniej korzystają z dużych sklepów, gdzie na pewno płatność kartowa zostanie przyjęta. Nabierają niechęci do posługiwania się gotówką, nie chce im się nosić pieniędzy, czy czekać na wydanie reszty. W Szwecjostanie 90% transakcji odbywa się w taki sposób. Banknotem studolarowym w U.S.A. coraz trudniej zapłacić, bo jest to postrzegane, jako „potencjalne przestępstwo”, oczywiście, nie wszędzie, bo to duże terytorium, ale pamiętajmy, że z jakiegoś powodu jeszcze nie tak dawno temu (1969r.) emitowane były tam banknoty 500. dolarowe i większe, czego zaprzestano pod hasłem „walki z przestępczością zorganizowaną”.
Jeśli komuś nie chce się posługiwać gotówką i nie jest w stanie przezwyciężyć tego, aby uzyskać tego kawałka wolności, to jest Niewolnikiem przez duże N.
Walczmy z „płatnościami elektronicznymi”, jak tylko możemy i nie mylmy tego z kryptowalutami.

Niestety, bywa, że te karty są konieczne do pewnego typu transakcji, ale to nie to samo, co używać ich z lenistwa, czy przyzwyczajenia.
Służą głównie do obsługi bankomatów. Zawierają one w swojej budowie pasek magnetyczny (z boku) do bankomatów starszego typu oraz chip – mikroukład, z którego bankomat korzysta najczęściej. Nie ma to znaczenia dla użytkownika, z czego korzysta w momencie włożenia do danego bankomatu. Dodatkowo karta z przodu ma szesnastocyfrowy numer karty. Warto wspomnieć, że jego wypukłość wynika z tego, że ze 30 lat temu taką kartę kładziono na cienkiej kartce papieru, odrysowywano ołówkiem i razem z kwotą obciążenia rachunku kartowego co jakiś czas zawożono do banku i tam następowało rozliczenie tych transakcji. Tą technologię obsługujemy za pomocą urządzenia nazywanego potocznie „żelazkiem”. To szczegół, który może zwrócić uwagę na jedną rzecz – na archaizm poziomu bezpieczeństwa, jaki karta oferuje.
Aby dokonać transakcji internetowej na dowolną kwotę mieszczącą się w dopuszczalnym limicie ustalonym przez użytkownika, wystarczy podać numer karty z przodu, nazwisko posiadacza z tyłu oraz końcówkę numeru zabezpieczającego z tyłu. Niekiedy także transakcja wymaga podania daty ważności karty, która też jest z tyłu. Niektóre serwisy, jak na przykład „Amazon“ wymagają tylko danych z przodu karty.

Wniosek jest następujący: wystarczy zrobić zdjęcia obydwu stron karty, aby móc dokonać transakcji! Niekiedy, nawet i jednej strony!
Żadnego PINu, który jest potrzebny do wypłat z bankomatu podawać nie trzeba!
Banki nie informują nikogo, że jest to aż tak prymitywny system, choć zdarzało się, że zwracały środki skradzione z kart, ale to przecież też zajmuje czas i sprawia problemy.
Aby temu zapobiec, poza standardowymi czynnościami, jak zminimalizowanie limitu transakcji elektronicznych najlepiej do zera, wypadałoby także zamazać fizycznie (na przykład nożem) przy najmniej końcówkę przedniego numeru karty oraz trzycyfrową końcówkę numeru zabezpieczającego z tyłu. Koniecznie, inaczej karta będzie chodzącym zaproszeniem do zakupów w jakiś egzotycznych krajach dla międzynarodowych grup złodziei danych z takich kart. Oczywiście, należy koniecznie zamazane dane zapisać gdzieś w bezpiecznym miejscu. Usuwanie takich danych nie niszczy karty, ani nie naraża nas na nieważność jej w przypadku rozprawy z bankiem o coś, co jej dotyczy.
Skala przestępczości z udziałem dzisiejszych kart jest jednakże jeszcze większa.
Od kilku lat karty wyposażane są w czujniki służące do płatności zbliżeniowych o zwyczajowym limitem 50zł. Mamy więc w portfelu radio małej mocy, gdyż karta wyposażona jest w baterię, wzmacniacz i antenę. Ta technologia nosi nazwę RFID (Radio-frequency identification, czyli identyfikacja częstotliwościami radiowymi) i ma obowiązek budzić słuszne zastrzeżenia. Po pierwsze – przestępca może po prostu dokonać kradzieży zbliżając się do nas na kilkanaście centymetrów ze swoim terminalem. To mało prawdopodobne, ale jest jeszcze inne pytanie: co może zawierać taki sygnał, jakie informacje z tej karty może wysłać i gdzie znajdują się do tego odbiorniki? Właściwości tego układu nie pozwalają na odczyt z odległości większej, niż 0,3m (raczej nawet mniej), ale na przykład, czy „antykradzieżowe“ bramki elektroniczne w różnych Lidlach i Kauflandach nie mogą się z nim łączyć, aby choćby odczytywać, że taka karta znajdowała się w pobliżu?
Kto wie, po co są takie rzeczy, również w metrach, czy miejscach masowego ruchu?
To istote pytanie, stąd zachodzi konieczność obrony przed tym zjawiskiem. Wszelki metaliczny ekran chroni przed tym, tymczasowo może być to folia aluminiowa, ale istnieją małe „pokrowce“, bardzo tanie i w pełni skuteczne. Wystarczy poszukać, zwykle występują pod nazwą „etui antykradzieżowe“, albo „anty – RFID“. Te za 2zł z serwisu ogłoszeniowego jak najbardziej się sprawdzą. Nie ma tam niczego, co argumentowałoby wysokie ceny takich opakowań, niekiedy możemy się spotkać z kosztownymi „portfelami anty-RFID” – nie ma to sensu, ponieważ wystarczy samą kartę umieścić w takim małym etui i sprawa zostanie rozwiązana.
Uwaga ta dotyczy także wielu legitymacji studenckich (ELS), które w niektórych przypadkach zinterowane są z systemem płatności miejskich, albo wręcz same są kartami płatniczymi, bo bank wykupił reklamę z tyłu karty i jakieś konto do tego dokłada w zamian za „dotację” dla danej „placówki oświatowej”.
Raczej wszystkie legitymacje, wydane mniej-więcej po 2012r. mają ten nadajnik zbliżeniowy.
Na ten moment, dowody osobiste, oraz prawa jazdy nie zawierają takich układów, choć należy monitorować sytuację, bo władza może chcieć „sprawić, żebyśmy nie musieli nosić dwóch dokumentów, tylko jeden elektroniczny”. Takie myślenie leniwca kończy się wypaleniem znaku trzech szóstek na czole i prawej ręce (Obj św. Jana 13, 15-18), więc strzeżmy się takich hasełek.
Paszporty IIIRP od kilku już lat także mają układ RFID (co się nazywa paszportem biometrycznym) i można dokupić do nich specjalne etui, albo chociaż włożyć kawałek folii aluminiowej na wymiar pod okładki starego. To są proste rzeczy.
Zarówno w paszporcie, jak i w kartach ten układ można całkowicie zniszczyć, jest to jednakże trudniejszy temat na osobny artykuł, tym bardziej, że schowanie ich w takich osłonach daje efekt całkowitego wytłumienia tych częstotliwości radiowych (w czasie pobytu tych nadajników wewnątrz zabezpieczonych „pokrowców”).
Niektóre banki umożliwiają także wymiany kart płatniczych (debetowych) na karty bankomatowe. Karta bankomatowa jest to karta, której jedyną funkcją jest obsługa bankomatów. Banki bardzo niechętnie o tym informują i często je mylą, tym bardziej, że zazwyczaj nie ma opłat za ich użytkowanie, w przeciwieństwie do różnych limitów za używanie tych „zwykłych“ – debetowych. Warto dowiedzieć się, czy taką kartę możemy uzyskać. Ostatnia uwaga – jeśli jesteśmy z kartą wystawioną w IIIRP na terenie Stanów Amerykańskich, to pamiętajmy, że w tamtejszych bankomatach obowiązuje sześciocyfrowy PIN. Wpisujemy wtedy dwa zera za, (lub przed, nie jestem tego dokładnie pewien) po naszym właściwym PINie.

Istnieje też podobna technologia, wykorzystująca niższe, niż RFID częstotliwości radiowe, a nazywa się ona NFC (Near Field Communication – „Komunikacja bliskiego zasięgu”), ale jest mniej rozpowszechniona, choć też warto mieć ją na uwadze. Niektóre telefony mogą wymieniać ze sobą informację za jej pomocą, wykorzystując antenę zamontowaną w wybranych typach akumulatorów telefonowych. Warto oczywiście to wyłączyć, jak tylko mamy możliwość. Ma to kilka centymetrów zasięgu.

Podsumowując,
karty debetowe, oprócz ich funkcji dewastacji handlu międzyludzkiego, to chodzące zaproszenie do różnych nadużyć. Łatwość kradzieży zwykłej i inwigilacji ze strony czujnika RFID każe nam tutaj zachować wielką ostrożność. Należy zakupić etui antykradzieżowe, pamiętając, że te najtańsze jak najbardziej działają.
Jeśli udałoby nam się zrezygnować z karty płatniczej (debetowej) na rzecz zwykłej bankomatowej, to byłby to jeszcze większy sukces.
Uważajmy na te czujniki także przy paszportach oraz legitymacjach studenckich, do których to także można zakupić to samo, co do kart płatniczych etui, albo chociaż włożyć kawałek folii aluminiowej za okładki paszportu. Pamiętajmy, że te nadajniki sa niewielkiej mocy, a anteny w kartach, czy paszportach też są krótkie, co sprawia, że zasięg tego jest ograniczony do kilkunastu centymetrów.
Folia aluminiowa całkowicie wytłumia częstotliwości fal krótkich i ultrakrótkich, czyli takich, kórymi technologie, takie jak RFID, czy NFC się posługują.

Niech Wiktoria Wiedeńska zrealizuje się i w życiu czytelników Magny Polonii!

Pozdrawia w ów dzień Najświętszego Imienia Maryi,
Pan Szyfrant

PS.
Wszelkie aktywatory do drzwi, działające „zbliżeniowo”, ale nie za przeciągnięciem paska magnetycznego mogą być oparte o technologię radiową. Możemy śmiało trzymać je w aluminiowych foliach, bądź w „antykradzieżowych etui”.

Źródła przykładowe:

1. Audycja o kartach:

https://www.spreaker.com/user/niebezpiecznik/podcast-2?utm_medium=widget&utm_source=user%3A9985043&utm_term=episode_title

2. Znaczenie RFID dla NWO:

3. Obcojęzyczny portal o RFID:

https://www.rfidjournal.com/faq/show?139

4. Banknoty dolarowe o wysokich nominałach:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Banknoty_dolar%C3%B3w_ameryka%C5%84skich_o_wysokich_nomina%C5%82ach

5. O NFC w obcym języku:

https://radio-electronics.com/info/wireless/nfc/nfc-near-field-communications-technology.php

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!
Ocena: 5.0. From 11 votes.
Proszę czekać...
Pan.Szyfrant
Informacje dotyczące przeciwdziałaniu inwigilacji elektronicznej i informacyjnej, wspierające działalność Magny Polonii. Wpisy będą także widoczne na portalu społecznościowym Minds.com https://www.minds.com/PanSzyfrant
https://www.minds.com/PanSzyfrant

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *